Przejdź do treści

Europa szuka bezpiecznych źródeł gazu, PGNiG już je znalazło

W obliczu światowego kryzysu energetycznego, jednym z fundamentów działań dywersyfikacyjnych podejmowanych przez Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo, jest intensyfikacja importu LNG. Spółka trafnie rozpoznała potencjał skroplonego gazu ziemnego i dziś korzysta z silnej pozycji, jaką udało się jej zbudować na rynku tego paliwa.

Już prawie od roku europejska gospodarka zmaga się z kryzysem energetycznym spowodowanym w głównej mierze działaniami Rosji. Sytuacja stała się szczególnie napięta po agresji Moskwy na Ukrainę, czego konsekwencją było m.in. wstrzymanie przez Gazprom przesyłu gazu do kilku państw Unii Europejskiej, w tym Polski.

W odpowiedzi wiele krajów Wspólnoty zaczęło gorączkowo szukać sposobów na zmniejszenie zależności od dostaw gazu z Rosji, które zaspokajają ok. 40 proc. zużycia tego paliwa w UE. Jednym z sposobów ma być import skroplonego gazu ziemnego (LNG) drogą morską, co pozwala sprowadzić surowiec z całego świata, m.in. z USA, Afryki czy państw arabskich, od różnych dostawców i bez konieczności budowy rurociągów. Plany uruchomienia pierwszych terminali do odbioru LNG ogłosiły Niemcy, ich budowę rozważa również Holandia, Łotwa, Estonia i Bułgaria. Grecja, która ma już gazoport, chce zbudować kilka kolejnych, nowe terminale mają również powstać we Francji oraz Włoszech.

Przyspieszenie

Kiedy duża część Europy dopiero odkrywa potencjał LNG, Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo ma już na tym rynku ugruntowaną pozycję. Pozwoliło to spółce szybko zintensyfikować zakup skroplonego gazu, aby, mimo kryzysowej sytuacji, zabezpieczyć potrzeby swoich odbiorców.

– Zapewnienie bezpieczeństwa energetycznego kraju to priorytet PGNiG, dlatego nasza reakcja na wydarzenia za wschodnią granicą była szybka i zdecydowana. Mimo trwającego sezonu grzewczego zaczęliśmy gromadzić zapasy gazu. Dziś krajowe podziemne magazyny tego surowca są w zasadzie pełne. Było to możliwe dzięki zwiększeniu importu skroplonego gazu, przede wszystkim z USA. Na amerykańskim rynku jesteśmy cenionym partnerem, dzięki temu mimo ogromnego zainteresowania dostawami LNG ze strony innych europejskich firm, byliśmy w stanie zamówić tyle paliwa, żeby najefektywniej wykorzystać dostępną przepustowość terminalu LNG w Świnoujściu – tłumaczy Iwona Waksmundzka-Olejniczak, Prezes Zarządu PGNiG SA.

Obecnie przez terminal im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego można sprowadzić do kraju ładunki LNG odpowiadające ponad 6 mld m sześc. gazu ziemnego w stanie lotnym. To ok. jednej trzeciej krajowego zużycia gazu. W ubiegłym roku należący do GAZ-SYSTEM SA gazoport został rozbudowany. Jak się okazuje – w samą porę, bo dzięki inwestycji możliwości importu LNG przez Świnoujście wzrosły o 1 mld m sześc. gazu rocznie. PGNiG skwapliwie z tego skorzystało.

– Przez pierwsze pięć miesięcy roku odebraliśmy w terminalu LNG w Świnoujściu 20 ładunków LNG – o 1/3 więcej niż w tym samym okresie ubiegłego roku. W maju ustanowiliśmy miesięczny rekord dostaw – do gazoportu dotarło aż 6 statków przywożąc łącznie 620 mln m sześc. paliwa po regazyfikacji. To ilość, która w okresie wiosenno-letnim wystarczy, aby przez 2,5 miesiąca zapewnić gaz wszystkim gospodarstwom domowym kupującym paliwo od PGNiG. Zamierzamy to tempo utrzymać– mówi Iwona Waksmundzka-Olejniczak.

Nowe możliwości

Gazoport w Świnoujściu to dla PGNiG podstawowy ośrodek logistyczny w obszarze LNG. Do tej pory spółka odebrała w nim już 170 ładunków a liczba ta z tygodnia na tydzień wzrasta. Możliwości importu LNG przez Świnoujście jeszcze wzrosną od 2024 roku, kiedy w efekcie dalszej rozbudowy moc regazyfikacyjna instalacji wzrośnie do 8,3 mld m sześc. gazu rocznie. Ale PGNiG ma już na koncie również dostawy do gazoportów za granicą. W maju i czerwcu Grupa odebrała dwa ładunki LNG w terminalu w litewskiej Kłajpedzie. Po regazyfikacji, większość paliwa została dostarczona do Polski dzięki uruchomionemu w maju tego roku połączeniu gazociągowemu Polska-Litwa.

Głównym dostawcą LNG dla PGNiG pozostaje Qatargas, który dostarcza ładunki od początku funkcjonowania terminalu w Świnoujściu. Wolumen umów z Katarczykami to 2,7 mld m sześc.  gazu rocznie (po regazyfikacji). Od przyszłego roku na pierwsze miejsce wysuną się jednak firmy z USA. W 2023 r. rozpocznie się realizacja kontraktu z Venture Global Calcasieu Pass, na mocy którego PGNiG będzie odbierać z instalacji skraplającej w Luizjanie 1,5 mln ton LNG rocznie. Po regazyfikacji to ok. 2 mld m sześc. gazu. Podobną ilość paliwa dostarczy inna amerykańska firma – Cheniere Energy.

Mimo zbliżonych wolumenów, oba amerykańskie kontrakty różnią się w jednym zasadniczym szczególe. Umowa z Cheniere – podobnie jak z Qatargas – przewiduje dostawy LNG do Świnoujścia statkami, które zapewnia sprzedawca. Kontrakt z Venture Global Calcasieu Pass,  oparty jest na formule free-on-board (FOB), co oznacza, że PGNiG samo będzie odbierać LNG i zapewniać jego transport do portu przeznaczenia. Plusem takiego rozwiązania jest to, że polska spółka będzie mogła sama decydować, dokąd dostarczyć gaz.

– Polski rynek gazu jest dla nas priorytetem, ale w sytuacji, kiedy zaspokoimy potrzeby naszych krajowych klientów, nadwyżki będziemy mogli skierować tam, gdzie uzyskamy za surowiec najlepszą cenę, do dowolnego gazoportu na świecie. Formuła FOB pozwala nam wypełnić nasze zadania dotyczące bezpieczeństwa energetycznego kraju, ale równocześnie zostawia otwarte drzwi dla rozwoju na rynkach zagranicznych. Dlatego większość naszych umów, także tych, które dopiero negocjujemy, opiera się właśnie na formule FOB – wyjaśnia Prezes PGNiG.

Formuła free-on-board jest przewidziana również w przypadku przygotowywanego kontraktu z Sempra Infrastructure. W maju PGNiG  podpisało z tą amerykańską spółką porozumienie określające główne warunki umowy na sprzedaż 3 mln ton LNG, co po regazyfikacji da 4 mld m sześc. gazu. To ok. jednej piątej krajowego zużycia tego paliwa. Kontrakt ma obowiązywać przez 20 lat a jego realizacja rozpocznie się w 2027 roku. Ta data nie jest przypadkowa. W tym czasie ma działać już drugi polski gazoport, zlokalizowany w Zatoce Gdańskiej, który zwiększy możliwość dostaw gazu drogą morską o co najmniej 6 mld m sześc. rocznie.

Wyjście w morze

Równolegle Grupa PGNiG rozwija własna flotę jednostek do przewozu LNG, niezbędnych do realizacji umów opartych na formule FOB. Grupa wyczarterowała osiem gazowców, które zostaną zbudowane specjalnie na jej potrzeby. Pierwsze dwa wejdą do użytku w 2023 roku, kolejne dwa w 2024 r., a w następnym roku – pozostałe cztery. Każda z jednostek będzie mogła dostarczyć ładunek 174 tys. ton LNG, co po regazyfikacji da 100 mln m sześc. gazu ziemnego.

Jednocześnie PGNiG zawarło krótkoterminowe umowy czarteru trzech jednostek, które będą dostępne już od tego roku. Pozwoli to zaspokoić potrzeby transportowe Grupy w związku z obecną intensyfikacją dostaw LNG.

– Ostatnie wydarzenia pokazały, że trzeba działać z rozmysłem, ale szybko. Podejmujemy trafne decyzje, które realizują nasze cele biznesowe a jednocześnie wzmacniają bezpieczeństwo polskich odbiorców gazu – podsumowuje Prezes Iwona Waksmundzka-Olejniczak.